2013-05-31

Przegląd obrazkowy 102





















Studencki wkręt

Kreatywne pomysły na praktyczne żarty


















Dżołki na koniec tygodnia



Spotkało się dwóch górali - jeden z Nowego Jorku a drugi z Nowego Targu i ten z Nowego Jorku mówi:
- U nas w Nowym Jorku to mamy takie wielkie domy, że windy tam jeżdżą z góry na dół, z prawej strony na lewą i jeszcze nawet po skosie.
Zadumał się na to góral z Nowego Targu i po chwili rzecze:
- A u nas w Nowym Targu to jest jeden chłop co ma takiego hooya, że mu na nim 4 ptaszki mogą usiąść.
- No to wypijmy za nasze góry - zdecydowali obaj.
Po chwili góral z Nowego Jorku odzywa się
- I ty góral i ja góral, to ci nie będę bajdurzył
- te windy to na skos nie jeżdżą.
- To ja też ci na to powiem - gada góral z Nowego Targu
- że temu czwartemu ptaszkowi jedna nóżka się lekko obsuwa.
- No to wypijmy za góry nasze ustalili zgodnie i znów się na dłuższą chwilę zadumali.
Wreszcie góral z Nowego Jorku rzecze:
- Jak my już za te nasze góry wypili, to ja ci prawdę powiem: te windy to nie jeżdżą ani na skos ani na boki, ino z góry na dół jak wszędzie.
- To ja ci też na to prawdę opowiem - rozczulił się góral z Nowego Targu ten chłop nie był z Nowego Targu ino z Zakopanego.

Turysta przychodzi do knajpy w Zakopanem, siada przy barze pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
- Ano, panocku, drink Góra Cy.
- Jak to Góra Cy? ? dopytuje się turysta.
- Widzi pan, bierzemy sklanecke wina.  No dwie, góra cy i wlewamy do garnka. Później bierzemy sklanecke piwa, no dwie, góra cy... i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki, dwie, no góra cy... i wlewamy do tegoż samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku, no dwie, góra cy... i wlewamy do garnka. Garnek stawiam na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklaneckę, dwie, no góra cy. Po wypiciu wstajemy, robimy krocek, dwa, no góra cy...


Nauczyciel pyta dzieci na lekcji:
- Co to jest rarytas?
- Rarytas to jest pomarańcza - powiedziała Kasia.
- No i co jeszcze? - zapytał klasy nauczyciel.
Karol podnosi rękę i mówi: rarytas to jest czekolada..
- Dobrze! Czy cos jeszcze? - pyta nauczyciel.
Jasiu podnosi rękę i mówi:
- Rarytas proszę pana, to jest dupa szesnastolatki.
Nauczyciel oburzony wyrzucił go z lekcji i kazał mu przyjść na drugi dzień z ojcem.
Na drugi dzień Jasio wszedł do klasy i bardzo szybko pobiegł do ostatniej ławki, i usiadł bez słowa.
Podszedł do niego nauczyciel i zapytał:
- Czemu tak od razu uciekłeś do ostatniej ławki i gdzie masz ojca?!
- Tata nie przyjdzie. Powiedział mi, ze jeżeli dla pana dupa szesnastolatki nie jest rarytasem, to jest pan pedałem i kazał mi się trzymać od pana z daleka ...

* Polskie powiedzenie mówi, że alkohol pity z umiarem, nie szkodzi nawet w dużych ilościach.
* Rosjanie zaś twierdzą, że prawdziwy kac to taki, kiedy na drugi dzień nie sztuką jest zjeść. Sztuką to utrzymać.

W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i zauważa że trzech jest identycznych.
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi więc ja musiałem pić browar.

Na skrzyżowaniu stoi niewidomy z psem przewodnikiem. Zapala się czerwone światło dla pieszych i w tym momencie pisk hamulców, lecą joby, no ale jakoś wszystkim udało się  wyhamować. Niewidomy cały i zdrowy przeszedł przez jezdnię. Zatrzymał się na chwilę, poszperał po kieszeniach, znalazł jakieś ciastko i częstuje psa. Facet, który z boku obserwował całe zajście,  podchodzi i zagaja:
- Panie! Ten pies prawie pana zabił, a pan jeszcze go ciastkiem nagradzasz!
- Ee... nie, chcę tylko sprawdzić gdzie on ma łeb, żeby go kopnąć w dupę!

Wchodzi facet do sklepu i łazi rozglądając się po półkach. Zauważyła to jedna z kasjerek i pyta czy może mu pomóc. Na co facet odpowiedział, że szuka tamponów dla żony. Kasjerka skierowała go do odpowiedniego
rzędu półek. Po kilku minutach facet wrócił z kilkoma paczkami waty, na co zdezorientowana kasjerka spytała:
- Myślałam, że chciał pan kupić żonie tampony?
- Widzi pani - odparł facet. - Wczoraj wysłałem żonę do sklepu po papierosy, a ona przyniosła mi puszkę tytoniu i bibułki, więc stwierdziłem, że skoro ja mam sobie sam skręcać - to i ona może!

Mężczyzna około 40-tki pomykał szosa w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwolona prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyśpieszył, ale wóz policyjny nie dawał za  wygrana. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, ze w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, wiec jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoja ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu. Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Balem sie, ze chciał mi ja pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Żona skarży się psychoterapeucie:
- Mam wielki problem, doktorze. Za każdym razem, gdy jesteśmy w Łóżku i mąż dochodzi do szczytu, wydaje rozdzierający uszy okrzyk.
- Ależ to zupełnie naturalne, droga pani odpowiedział lekarz - ja w tym nie widzę żadnego problemu.
- Ale ja widzę - bo to mnie budzi!

Podczas nieobecności żony facet postanawia zrobić jej niespodziankę  i pomalować deskę w toalecie. Po skończonej robocie udaje się do kuchni, żeby przygotować sobie zasłużony posiłek. Żona wraca wcześniej niż planowała i -rzecz jasna - najpierw pędzi do kibelka. Siada... no i  deska jej się przykleja. Nijak nie daje się oderwać. Żona wściekła i w panice, facetowi udaje się ja wreszcie jakoś zapakować do  samochodu – jada do lekarza. W gabinecie demonstrują problem lekarzowi. Facet pyta:
- Widział pan kiedykolwiek cos takiego?
Na to lekarz:

- Owszem. Ale jeszcze nigdy w ramce.


I znów utknąłem 2


















Miauuuuu! 94