2013-06-27

Etapy kariery zawodowej


1.
Neofita - zawsze przychodzi do pracy punktualnie. Wychodzi troszke przed czasem. Robi sobie dlugie przerwy na lunch poza biurem. Wiekszosc swojego czasu spedza poza praca. Nie jest za nic waznego odpowiedzialny. Z checia podejmuje sie kazdej czynnosci, np. odkurzenia twojej klawiatury. Nie moze uwierzyc, ze zarabia tyle pieniedzy, ze moze spokojnie gadac przez telefon z kumplami / przyjaciólkami i caly dzien surfowac po Internecie. Zycie jest piekne!

2.
Poczatkowy etap kariery - zawsze przychodzi i wychodzi z pracy równo o czasie. Czuje sie wazny i doceniony, kiedy szef prosi, zeby zostac po godzinach. Robi to bez niecheci. Chwali sie znajomym: "Wybralem wczoraj czcionke do prezentacji szefa w Power Poincie!" Za bonus w wysokosci 10
0 zl gotowy jest poswiecic sie firmie do konca zycia. Zdarza mu sie jesc lunch przy biurku. Zycie jest bardzo przyjemne.

3.
Pracownik sredniego szczebla - zdarza mu sie wychodzic pózniej z pracy. Nigdy nie bierze lewych zwolnien, zeby miec wolny dzien. Jest calkowicie odpowiedzialny za projekty o zupelnie niklym znaczeniu, np. zmiane nazwy "Grupa systemowa" na "Grupa technologiczna" we wszystkich firmowych dokumentach. Nadal przychodzi do pracy z checia. Zycie osobiste zaczyna powoli tracic na znaczeniu. Jest zachwycony kazda mala pochwala i premia. Zycie jest przyjemne.

4.
Pracownik z doswiadczeniem - zdarza mu sie przychodzic do pracy przed czasem. Czesto zostaje po godzinach. Zawsze je lunch przy biurku. Zostal mu jeden lub dwóch przyjaciól, którzy nie sa zwiazani z jego praca. Jest odpowiedzialny za prawdziwe zadania, których niepowodzenie nie wplynie jednak znaczaco na kondycje firmy. Nadal ma czas, zeby korzystac z motywacyjnych podarunków firmy w postaci np. biletów na kregle. Zycie jest OK.

5.
II etap kariery - zawsze przychodzi wczesnie do pracy. Zwykle wychodzi ostatni. Wiekszosc zycia zajmuje mu sporzadzanie bardzo pilnych raportów z tysiacami nic nie znaczacych cyfr. Cala jego pewnosc siebie zalezy od aprobaty i pochwal szefostwa. Wiekszosc pensji wydaje na rzeczy, które ponosza jego image i status spoleczny. Jest calkowicie poswiecony pracy i kocha ja do szalenstwa. W rzadkich chwilach wolnego czasu nie jest w stanie robic nic innego poza kilkugodzinnym bezmyslnym przerzucaniem kanalów w TV. Zycie jest stresujace.

6.
III etap kariery - robi dokladnie to samo, co na II etapie, przy czym prowadzone przez niego projekty maja juz wplyw na kondycje i sukces calej firmy. Praca juz go tak nie pasjonuje, nawet pomimo niesamowitych pieniedzy, jakie za nia dostaje. Zastanawia sie nad zlozeniem wypowiedzenia. Jedyna rzecza, która nie pozwala mu podjac tej decyzji, jest olbrzymi kredyt na dom, który musi splacac. Nie ma pojecia co ze soba poczac, kiedy zdarza mu sie wolny dzien. Zycie jest pieklem.

7.
Poczatkujacy manager - mówi innym ludziom, co maja robic. Uwielbia wladze. Musi caly czas udowadniac swoje oddanie managerom, którzy znajduja sie na wyzszym szczeblu lancucha pokarmowego. Zawsze pracuje do pózna, zeby zrobic wreszcie wszystkie najwazniejsze rzeczy, których nie da sie w zadne sposób wykonac w normalnych godzinach pracy. Ma piec razy wiecej garniturów niz przyjaciól. Zycie osobiste i relacje z wspólmalzonkiem zaczynaja sie w szybkim tempie zalamywac. Zycie jest stresujace.

8.
Manager sredniego szczebla - spedza caly dzien na dyskutowaniu, spotkaniach i opisywaniu wszystkich rzeczy przy pomocy nic nie znaczacych sloganów biznesowych. Nadal pracuje do pózna, ale tylko dla waznych klientów lub jesli ma nastepnego dnia wystapienie na konferencji. W przeciwienstwie do pracowników na II i III szczeblu kariery oraz poczatkujacych managerów, zdarza mu sie zima ogladac slonce po jego wschodzie lub przed jego zachodem. Jest rozwiedziony i nie ma przyjaciól. Zycie jest OK.
 
9.
Manager wyzszego szczebla - lubi czytac raporty i wyglaszac dlugie przemówienia na spotkaniach. Zwykle wychodzi z pracy o czasie, chyba ze musi wyjsc wczesniej na golfa z innymi managerami swojego szczebla. Bardzo rzadko musi przed kims schylac z unizeniem glowe. Nie ma juz w szafie zadnej pary jeansów. Nawet nie moze sobie przypomniec, kiedy ostatnio korzystal ze srodków transportu publicznego. Zycie jest przyjemne.

10.

Prezes - chociaz ma juz dorosle i bogate dzieci, przychodzi do pracy dla czystej przyjemnosci i zabawy. Wyglasza kwestie typu "Musimy wejsc silniej na rynek w Liberiii" i w ciagu nastepnych k
ilku miesiecy, to sie naprawde dzieje. Jesli sie jednak nie udalo, prezes musi sie jeszcze bardziej napracowac i powtórzyc raz jeszcze: "Dlaczego nie wejdziemy silniej na rynek w Liberii?". W jakis cudowny sposób wszystko sie uklada pomyslnie a prezes po raz kolejny zostaje okrzykniety geniuszem i wizjonerem. Zycie jest piekne!

Bardzo zabawne :-P 24











Czwartkowe chichoty

Spotykaja sie dwa drechy:
- Cze.
- No cze.
- 10 pompeczek na przywitanie rob szybko.
- A to niby dlaczego??
- Nie widzisz, ze jestem wyzszy ranga, ja mam cztery paseczki a ty dopiero trzy.

W stolowce spotykaja sie koledzy jeden mowi do drugiego:
- Wierz co, moja zona jest cudowna... - A to dlaczego?
- Bo gdy przychodze z pracy zdejmuje mi kurtke, buty i zaklada mi gumowe rekawiczki.
- Ale po co ci rekawiczki? - ze zdziwieniem

- Do zmywania naczyń…
 
W restauracji facet zamawia paczki.
- Za te paczki, caluje pania w raczki - mowi do kelnerki.
Zamawia ciasteczka.
- Za te ciasteczka, caluje pania w usteczka.
Odzywa sie facet z innego stolika:
- Panie, zamow pan wreszcie zupe!


Zona zaprosila sobie kochanka na wieczor. Niespodziewanie rozlega sie  dzwonek u drzwi - oczywiscie maz.
Spanikowany facet , goly , chowa sie do szafy. Mija godzina , dwie , trzy - gosciu doczekal do nocy.... Cichutko uchyla szafe - ok.wszyscy spia - mozna spadac. A ze byl na golasa ubral sie w futro kochanki niestety - maz dopiero  przysypial i uslyszal jakis szmer otwiera oko i widzi w swietle ulicznych latarni postac wylazaca z szafy:
- Kto ty jestes ??????
- Mol
- A futro ?????
- Zjem w domu.....


Międzynarodowe zawody w nurkowaniu - kto dłużej wytrzyma pod wodą. Nurkuje Amerykanin. 1,2,3,4,5,6 minut - wynurza się. Widzowie nagradzają go oklaskami. Na pytanie dziennikarzy, na czym polega jego sukces skromnie odpowiada:
- Joga.
Nurkuje Niemiec. 1,2,3...10 minut! Na pytanie jak mu się tak długo udało wytrzymać skromnie odpowiada:
- Joga.
Nurkuje Polak.1,2,3...10...20...30 minut, wynurza się. Wszyscy w szoku. Podbiegają dziennikarze, przekrzykują się, cóż to za odmiana jogi, na co ten:
- Kurwa, ja pierdole, jaka znowu joga, gacie mi się o jakiś jebany korzeń zahaczyły!!!!!

Rozmowa w tonie przechwalania
- A mój tato ma astrę - mówi chłopczyk
- A moja mama też - odpowiada dziewczynka
- A mój tata ma kamerę cyferkowa - chłopczyk
- A moja mama też - dziewczynka (no i dalej jeszcze takie przechwalanki, które tego chłopca coraz bardziej irytowały, ale w końcu usłyszałem kardynalny argument)
- A mój tata ma siusiaka
- Moja mama też ma...
- Nie może mieć... mamusie maja pipulki...
- Ale moja mama naprawdę ma... W SZUFLADZIE....


Oleksy wrócił z zagranicznej delegacji, na której niesamowicie zasmakowała  mu zupa żółwiowa. Wchodzi do restauracji w Warszawie i postanawia ją zamówić. Kelner z lekkim dziwieniem przyjmuje zamówienie, biegnie do kucharza je pokazać. Ten przejrzał wielką księgę z  przepisami i znalazł, jest zupa żółwiowa. Wysłał kelnera szybciutko po żółwia do zoologicznego, a sam przygotowuje  składniki. Chwile później mając żółwia przed sobą, przymierza się, by  jednym płynnym ruchem obciąć biedakowi łeb. Pada cios, lecz żółw zwinnie  schował łepek w skorupę. Kucharz zamierza się jeszcze raz, ale i tym razem żółw był szybszy. Po 30 minutach ciągłych prób dekapitacji żówia, do kuchni wpada ochroniarz Oleksego.
(ochroniarz) - Panie Kucharz, co z tą zupą????
(kucharz) - Przepraszam za zwłokę, ale ni jak sobie z tym skubanym żółwiem poradzić nie mogę
(o) - Proszę wsiąć zamach, tym razem się uda.
W tym momencie ochroniarz wkłada żółwiowi palec w odbyt. Zdziwiony zwierz wystawia szyję jak najdalej może. W tym momencie pada cios, a żółw wreszcie leży bez głowy.
(k) - Dziękuję za pomoc. Bez pana bym sobie nie poradził!!!
Skąd zna pan taką sztuczkę? Jest pan jakimś specjalistą od żółwi?
(o) - Nie... Ale od 10 lat wiąże Jozefowi krawat...

Jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny?

- Wódka z piaskiem: jak się plemniki spiją, to się kamieniami
pozabijają.

Niewidomy leży na plaży. Wyciąga gumową lalkę i zaczyna ją
nadmuchiwać. Ludzie się gapią, jakaś pani odważyła się,
podeszła i
nieśmiało zwraca mu uwagę:
- Wie Pan, tu się dzieci bawią, a Pan lalkę z sex-shopu
dmucha...
- O KURWA! To ja całą zimę posuwałem ponton!

Do lekarza przychodzi młody rolnik:
- Panie doktorze, moje małżeństwo się rozpada, moja żona ma za duży  temperament.
- No to musi pan się bardziej starać, pieścić ją, całować..., kobieta wymaga  zaspokojenia, bo inaczej rzeczywiście wasze małżeństwo może się znaleźć w  opałach.
- Kiedy nie mam na to czasu - od świtu do nocy w polu, a jak mi nawet przyjdzie tam ochota, to żony nie ma pod ręką.
- Na to jest prosty sposób - niech pan zabiera w pole strzelbę. Jak pan będzie miał czas i ochotę wypali pan w powietrze, to żona będzie wiedziała,  że ma przyjść.
Po paru tygodniach chłop z niewyraźną miną znów zjawia się u lekarza.
- No i co - poskutkowała moja rada?
- Na początku to i owszem, ale tydzień temu zaczął się sezon łowiecki i to był ostatni raz kiedy ją widziałem...

- Czy ktoś z państwa zgubił może plik banknotów stuzłotowych spięty czerwoną  gumką??
- Jezuuuuuuu, ja zgubiłem.
- Proszę. Znalazłem pańską czerwoną gumkę.

Student medycyny był bardzo zdziwiony swoją oceną z egzaminu, udał się więc  do wykładowcy, by wyjaśnić sytuację.
- Pamięta pan wykonany przez siebie obraz usg ze swoją wątrobą, żołądkiem, trzustką? - usłyszał od profesora.
- Ależ oczywiście - odpowiedział.
- Bardzo dobrze wykonany, profesjonalnie wręcz - kontynuował wykładowca.
- Dobrze wykonany... dlaczego w takim razie oblałem?
- Wie pan, nie miałem wyboru. Nie widziałem w tym serca...

Andrzej L. umarł i po kilku dniach u bram nieba zjawia się diabeł, wlokąc go  za biało-czerwony krawat.
- Co ty wyprawiasz? Ja go tu nie chcę - mówi św. Piotr.
- Proszę Cię, oddaj mi przysługę. Jest tu dopiero od trzech dni, a już zablokował mi drogę do czterech kotłów.

Przychodzi uczeń trzeciej klasy podstawówki do pani nauczycielki, która dopiero co zaczęła pracę w szkole i mówi:
- Niech pani nie chodzi do lasu, bo panią zjedzą!!
Pani tylko kiwnęła gową. Po jakimś czasie mały znów przychodzi i mówi to samo. Pani się pyta:
- A dlaczego?
- Bo słyszałem jak mówił pan od przyrody do pana od fizyki: "Szanowny panie  kolego, tę nową nauczycielkę, jakby tak dostać w lesie to by była uczta!!!"

Amerykanski statek kosmiczny dolecial na marsa... wyladowali...juz zbieraja sie do wyjscia az tu nagle
Podlecialo 2 marsjan takich smiesznych zielonych i bzzzzzzzzz bzzzzz  zaspawali im drzwi wyjsciowe.
Amerykanie probuja wyjsc... 10 minut, 30 minut... po godzinie sie udalo. Wyszli a tam juz zebrala sie wieksza grupka marsjan. No wiec witaja sie i pytaja: "czemu zaspawaliscie nam  drzwi wyjsciowe"
na co marsjanie "zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem -niedawno tu polacy byli... koledzy zaspawali im drzwi a onipo 5 minutach juz byli na zewnatrz... i jeszcze prezenty  rozdali"
amerykanie: "Polacy? Prezenty? Jakie prezenty?"
marsjanin: "a nie wiem, nie bylo mnie. Jakis 'wpierdol', ale wszyscy dostali".



Przegląd obrazkowy 113













Co jest złamane?





Nie siadać na płocie




Miauuuuu! 94